wtorek, 21 maja 2013

One Shot

 Dla jasności: Iza Zeluś oznaczona jest kolorem niebieskim, a Alicja w Krainie Czarów kolorem żółtym i tak będzie zawsze : D
"O___O" - taka była moja reakcja, gdy Alicja powiedziała, że mam wymyślić kilka słów na wstępie.
Toteż walnęłam Izę i kazałam jej się wziąć w garść.
A więc, tak oto witam was na naszym blogu! Co będziemy tu wstawiać? Tzw. "One Shoty", recenzje teledysków, książek itd. i od czasu do czasu będziemy pokazywać wam naszą twórczość XD


A teraz serdecznie zapraszam na pierwszego "One Shota" z B.A.P pod tym samym tytułem. Nie muszę chyba wyjaśniać, skąd zaczerpnęłam inspirację : D

One Shot tej powyżej mnie rozczulił i powalił, więc serdecznie go Wam polecam ;)



Stały w ciemnej uliczce czekając na osoby, które się spóźniały. Rudowłosa dziewczyna ubrana w czarny, skórzany, długi płaszcz zaczęła chodzić w te i nazad.
- Kurwa, gdzie oni są, co?! – spytała dziewczyna o czarnych włosach opierając się o brudną ścianę.
- Cierpliwości. Powiedzieli, że mogą się spóźnić. – wyjaśniła druga.
- Mówiłam, żeby zatrudnić G-Dragona to ty nie. Musiałaś wybrać tych B.A.P.
- Wybrałam ich, ponieważ są bardzo dobrzy i nie żądają zbyt wiele pięniędzy. Gdybym wybrała G-Dragona, zapewne spaprałby sprawę i do tego jeszcze by nas zabił. – stwierdziła Amy, przez co Rose się uciszyła. Zgadzała się z przyjaciółką. Dobrze wiedziała, że G-Dragon jest zdolny do czegoś takiego. Stały teraz w ciszy czekając na chłopaków. Po 15 minutach w końcu się pojawili. Byli ubrani na czarno, a po ich minach można było wywnioskować, że nie są towarzyscy. Z ich całej szóstki wyróżniał się ich lider – grymas na twarzy i mord w oczach oraz chyba ich najmłodszy człowiek – delikatna, jeszcze dziecięca buzia i bardzo wysoki wzrost.
- W końcu jesteście. – Amy odetchnęła z ulgą i podała rękę liderowi. – Jestem Amy Carter, a to Rose Black. Już myślałam, że rozmyślił się pan z naszą propozycją.
- Bang YongGuk. Byłem zdziwiony waszym pomysłem, ale po dłuższym zastanowieniu postanowiłem, że wam pomogę. – powiedział swoim niskim głosem i odwzajemnił uścisk dłoni. Rose patrzyła badawczym wzrokiem na młodzika, po czym prychnęła.
- Od kiedy zatrudnia pan jakichś gówniarzy? – kiwnęła głową na chłopaka, a ten zacisnął pięści i zaczął ciężko oddychać.
- Nie nazywaj mnie gówniarzem, bo widzę, że sama nie jesteś o wiele starsza. – stwierdził i tu trzeba było przyznać mu rację. Dziewczyny były w tym samym wieku co on. Czarnowłosa odwróciła głowę śmiejąc się szyderczo. Musiała przyznać, był spostrzegawczy. Normalny człowiek zastanowiałby się czy pod tymi długimi płaszczami, bladą cerą i zimnym wzrokiem kryją się 19-latki, które kiedyś zachowywały się jak zwykłe nastolatki.
- To co? Jaki jest plan? – spytała rudowłosa.
- Proponuję, żebyśmy omówili go w naszej bazie. – zaproponował Bang, na co dziewczyny lekko się wystraszyły. Nie miały zaufania do ludzi, a ten chce je zabrać do siebie. Lider zobaczył ich strach i szybko je uspokoił. – Spokojnie, możecie być pewne, że nic wam nie zrobimy. Swoich klientów traktujemy jak rodzinę. To jak? Zaufacie nam?
Dziewczyny spojrzały na siebie, potem znów na YongGuka i przytaknęły. Wsiedli do dość dużej czarnej furgonetki, która wspaniale wtapiała się w noc. Po pół godzinie byli na miejscu.
Weszli do dość dużego magazynu, który mieścił się na tyłach jakiejś starej fabryki. Wszyscy usiedli przy wielkim stole.
- To powiedzcie mi… - zaczął Bang. – Dlaczego wam tak zależy, żeby… - spojrzał na małą karteczkę. – Alex i Dominik zginęli z naszych rąk?
- Nie zasługują na życie! – Rose poderwała się z miejsca i gdyby nie Amy, wskoczyłaby na stół.
- Ale przecież – z tego co nam wiadomo – to wasze rodzeństwo. – powiedział JongUp, a DaeHyun mu przytaknął. Amy schowała głowę we włosach.
- Oni nie są już naszym rodzeństwem. – zaczęła się trząść cała ze zdenerwowania.
- A tak na marginesie to nie wasz interes -  warknęła cicho Rose. - Macie nam tylko pomóc w ich zlikwidowaniu. Za to wam płacimy. Dziewiętnastolatek, który wcześniej został nazwany "gówniarzem" wlepiał oczy w dziewczyny.  Co ich rodzeństwo musiało im zrobić, że aż chciały ich zlikwidować? 
-To jak? Wchodzicie w to, czy mamy iść do G-Dragona?- spytała już opanowana rudowłosa ze złowrogim błyskiem w oku. Chłopacy popatrzyli na siebie, potem przenieśli wzrok na dziewczyny. Patrzyli się na nie, aż w końcu odezwał się Bang:
- Zgoda. To teraz przejdźmy do planu.
Po chwili na stole leżała duża mapa miasta przyniesiona przez HimChana. Wszyscy teraz pochylali się nad nią i uważnie słuchali lidera.
- Dobra, chłopaki. Działamy tak jak zawsze – śledzimy ofiarę, a potem, gdy znajdzie się sama, zdana tylko na siebie, my ją porywamy.
Chłopaki przytaknęli, a Bang kontynuował.
- Amy, gdzie najczęściej przebywa twoja siostra?
- Pracuje jako kelnerka w restauracji, która znajduje się tutaj. – markerem zaznaczyła na mapie czerwony punkcik. – Jest tam od rana aż do późnej nocy.
- Dobrze, a twój brat Rose?
- Prawie codziennie siedzi u dziewczyny, ale teraz przez następny tydzień będzie z kumplem w warsztacie samochodowym. To ten warsztat na przedmieściach. – wskazała palcem na mały obszar.
- Mówisz, że będzie cały czas z kolegą? – YoungJae zacmokał. – To nam wszystko psuje, szefie.
- Wiem. – odpowiedział. – Ale zrobimy tak. Wyznaczone osoby będą się kręcić wokół warsztatu i obserwować Dominika i jego kumpla. Gdy koleś pójdzie gdzieś, np. do klopa tedy wy wkraczacie i przyjeżdżacie z ofiarą właśnie tutaj. Zrozumiano?
- Tak jest, szefie! – krzyknęli chłopcy.
- Dobra, teraz przydzielę wam misje. – chłopak przechadzał się we wszystkie strony.
- Pamiętaj, że my też bierzemy w tym udział. – przypomniała mu Amy.
- Jesteście pewne? W każdej chwili mogą nas złapać i wszyscy trafimy do więzienia.
- Nie obchodzi nas to. – odezwała się Rose. – Zależy nam tylko i wyłącznie na zemście.
- Dobrze, w takim razie: HimChan, Daehyun i JongUp będą śledzić Dominika, Amy i Zelo będą śledzili Alex, a ja i YoungJae zostaniemy w bazie, przygotujemy wam sprzęt i auta.
-  Ej, co ze mną?! – krzyknęła Rose. – Mogę przecież pomóc!
- A na czym się niby znasz? – spytał YoungJae krzyżując ręce na piersi i patrzył na nią z góry. Ta podeszła do niego tak blisko, że teraz dzieliło ich jakieś niecałe 5 centymetrów. Patrzyła się na niego morderczym wzrokiem.
- Dla twojej widomości to bardzo dobrze znam się na samochodach. – zacisnęła pięści powstrzymując się od walnięcia go w tą głupią twarzyczkę.
- Ona ma rację. Pozwólcie jej, żeby wam pomogła. – poprosiła Amy, na co Bang skinął głową, a YoungJae prychnął.
- Dobra, ale spróbuj tylko coś spaprać to skończysz gorzej niż twój braciszek. – pogroził  palcem przed jej twarzą. Czarnowłosa zmrużyła oczy.
- Nie martw się. Jedynie kto tu może skończyć gorzej od mojego brata to ty.
- O, jaka ostra i zadziorna. Możliwe, że się dogadamy. – zaśmiał się YoungJae i poklepał dziewczynę po ramieniu po czym skierował się do warsztatu. – A teraz chodź. Musimy sprawdzić auta.
Wyszli zostawiając resztę, która przygotowywała się do misji. Zamiast czarnych spodni, kurtek, bluz i koszul ubrali się w dżinsy, jasne T-shirty i bluzy. Bang podszedł do każdego i dał mu krótkofalówkę i do każdej grupy dał jeden aparat.
- Śledzimy ofiarę przez tydzień, robimy zdjęcia, żeby wiedzieć co i jak i jeśli coś się stanie to od razu kontaktujecie się ze mną. Zelo i HimChan są kapitanami. Zrozumiano?
- Tak. – odpowiedzieli krótko.
- Dobra. Na razie auta nie będą potrzebne, więc idźcie i powodzenia. – powiedział i wszyscy poszli we wskazane miejsca.

* * *

Zelo i Amy szli teraz w ciszy. Żadne z nich nie chciało się odezwać. Byli zbyt skupieni na misji. W pewnej chwili Zelo się odezwał.
- Amy…
- Czego? – spytała oschle.
- Dlaczego to robisz?
- Rose już to mówiła – nie wasz interes. Macie tylko nam pomóc.
- Ale wytłumacz mi, dlaczego chcecie się zemścić na rodzeństwu? Co oni wam zrobili? – nie przestawał się dopytywać.
- DAJ MI SPOKÓJ! – krzyknęła. – Nie będę ci się zwierzać! Najlepiej się przymknij i chodźmy w końcu. – chciała dać kroku, gdy Zelo złapał ją za nadgarstek.
- To ja tu rozkazuję, nie ty. – stwierdził. – I radzę, żebyś się mnie słuchała.
- Bo co? – prychnęła. – Co mi zrobisz? Zastrzelisz? Zgwałcisz? No śmiało!
- Zamknij się! Nie mam zamiaru cię zabijać. Tylko zmarnowałbym amunicję. Idziemy. – puścił ją i teraz szli tak jak przedtem. Na miejscu schowali się za rogiem i wypatrywali Alex. Kiedy się pojawiła, Amy szybko poinformowała wspólnika.
- To ona!
Szybko wziął aparat i zrobił kilka zdjęć. Pochodzili wokół restauracji i podchodzili do baru, żeby obserwować dziewczynę. Po jakichś dwóch godzinach krótkofalówka Amy zaczęła brzęczeć.
- Halo? – odezwała się.
- To ja, Bang. Jest z tobą Zelo?
- Tak jest. Coś się stało?
- Nie, tylko macie wrócić. Na dziś starczy.
- Dobra, zaraz będziemy.
Rozłączyli się, po czym nasza dwójka zaczęła się zbierać. Po drodze nie odzywali się do siebie, ale Zelo nie mógł długo wytrzymać.
- Amy, proszę, powiedz mi, dlaczego to robicie.
- Ech, a ty nadal swoje – pokręciła głową. – Na pewno chcesz to usłyszeć. Dla takiego kogoś jak ty to będzie nic specjalnego.
- Daj spokój i powiedz mi wreszcie.
- Dobra. Prawda jest taka, że Alex i Dominik to tyrany. Rose ma dosyć brata, bo zawsze, gdy zostają sami on bierze coś ostrego i przecina jej żyły albo coś innego. Przez to kiedyś wylądowała w szpitalu. Tak ją pociął, że straciła dużo krwi, a ten idiota jeszcze powiedział, że sama się okaleczyła. Gdy przyszłam do szpitala i to usłyszałam to dosłownie się na niego rzuciłam i okładałam pięściami. Robiłabym tak dalej, gdyby nie interwencja dwóch lekarzy.
- O rany… - spojrzał na nią. – A co z Tobą?
- Ja? Ja byłam narkomanką. Brałam z umiarem i moja siostra dobrze o tym wiedziała. Obiecała mi, że mnie nie wyda, ale coś jej się odwidziało. Wróciłam ze szkoły i moi rodzice zrobili awanturę. Wysłali mnie na odwyk, przez co każdy się do mnie odwrócił i zostałam sama. Gdy wróciłam, nie miałam gdzie się podziać. Nie chciałam wracać do tego czegoś zwanego domem. Była noc, a ja chodziłam sobie po ulicy, aż w końcu zderzyłam się z Rose. Wtedy się nie znałyśmy i widok jej rąk w bandażach brudnych od krwi trochę mnie wystraszył, ale poznałyśmy się i teraz same dajemy sobie radę.
Zelo patrzył na dziewczynę z pożaleniem. Pierwszy raz jakiś klient miał odwagę powiedzieć mu dlaczego chce zabić osobę. Owszem, zdarzały się wyjątki, ale ich jedynymi argumentami były „On mnie zdradził”, „Wylał mnie z pracy” itd.
- No… to już wiesz o mnie wszystko. – rzekła dziewczyna.
- Ja przepraszam, że zmusiłem cię do opowiedzenia tej historii. Pewnie musi być ci ciężko.
- Da radę wytrzymać. – odpowiedziała. – A ty? Dlaczego zostałeś płatnym zabójcą?
- Kiedy miałem z 10 lat moja mama umarła na raka i tata zajmował się mną sam. Na początku był dobrze, dopóki nie wrócił pijany do domu. Uderzył mnie w twarz tak, że upadłem na podłogę. Kopał mnie w brzuch, potem brał pasek i bił mnie z całej siły, aż nie straciłem przytomności. Pewnego dnia miałem dość.  W nocy wziąłem potrzebne rzeczy i uciekłem z domu. Nie wiedziałem gdzie mam pójść. Chciałem być tylko daleko od domu. Właśnie wtedy spotkałem YongGuka-hyung. Stał pod latarnią. Spojrzał na mnie i położył mi dłoń na głowie. Powiedział, że to niebezpieczne tak chodzić w nocy po ulicy. Wyjaśniłem mu dlaczego się tu znalazłem, a on powiedział, że jeśli chce to mogę z nim pójść. Tak po prostu. Zdziwiło mnie to pytanie. Niecodziennie płatny zabójca proponuję małemu chłopcu, że będzie się nim opiekował, ale się zgodziłem. Oczywiście chodziłem do szkoły i dobrze się uczyłem, żeby się nie wydało, że mieszkam z płatnym zabójcą, który uczy mnie posługiwania się bronią różnej maści. Od tego czasu jesteśmy nierozłączni jak bracia.
- To niesamowite. – powiedziała Amy biorąc głęboki wdech. – Na serio cię przygarnął? Pomimo jego zawodu, ma uczucia, nie?
- Na pewno ma tylko nie wypuszcza ich na światło dzienne. – stanęli przed magazynem. – No, to tutaj kończy się nasza podróż.
Weszli do środka i pierwsze co zobaczyli to grupa chłopaków siedząca przy małym stoliku.
- I jak wam poszło? – spytał Bang.
- Bez zarzutów. – odpowiedział  Zelo zdejmując bluzę. – Idę się kimnąć.
Gdy tylko drzwi od jego pokoju zostały zamknięte, Amy zapytała.
- Gdzie jest Rose?
- Jeszcze w warsztacie. – odpowiedział JongUp. – Pewnie się cmoka z naszym YoungJae. –zaśmiał się, a Daehyun i Himchan mu wtórowali. Rudowłosa zacisnęła pięści i powoli liczyła do dziesięciu. Nagle Bang uciszył chłopaków gestem ręki.
- Tak, jest w warsztacie. Lepiej pójdź po nią, bo już późno. Jutro dokończą sprawę.
- Dobrze, dziękuję. – podziękowała i skierowała się do wyznaczonego miejsca.
Przeszła przez dość wąski korytarzyk i powoli otworzyła drzwi. Wychyliła tylko głowę, a to co zobaczyła, odebrało jej mowę i nie mogła się ruszyć. Rose naprawia akumulator, a YoungJae pochyla się nad nią i jej pomaga. Jak to możliwe? Przecież Rose nie dałaby się dotknąć żadnemu chłopakowi, a tym bardziej jakiemuś płatnemu zabójcy! Amy postanowiła interweniować. Nie mogła pozwolić, aby przyjaciółka zakochała się w kimś takim. Weszła do pomieszczenia i odchrząknęła. Oni odskoczyli jak oparzeni.
- Ekchem… Rose, chodź już do pokoju. Jest późno.
- Ach, dobrze. Dobranoc. – pożegnała się z chłopakiem.
- Dobranoc. – odpowiedział. – Nie spóźnij się jutro.
- Nie mam zamiaru. – odpowiedziała i wyszła za przyjaciółką. Gdy były już w dobrej odległości od warsztatu, Amy zaczęła.
- Co to miało być?!
- Ale co? – spytała dziewczyna.
- Czemu dałaś mu się dotknąć?! Sama mówiłaś, że faceci są obrzydliwi!
- Nieprawda. Przywidziało ci się. – zapewniła dziewczyna stukając w czoło przyjaciółki. – Chodź już lepiej spać.
Poszły do pokoju, przebrały się w koszule nocne, które im dano, czyli luźne męskie T-shirty, które sięgały im w połowie ud i od razu zasnęły.

* * *

Cały tydzień był taki sam. Wszyscy zajmowali się tym czym dotychczas. Dziewczyny obiecały sobie, że nie zbliżą się do chłopaków. Wszystko szło w tym kierunku, gdyby nie to co się stało wieczorem - dzień poprzedzający punkt kulminacyjny całego planu.
Amy szła do swojego pokoju już przebrana w T-shirt. Szła przez korytarz, a z drugiej strony szedł Zelo ubrany w szare dresy i białą bokserkę opinająca się na jego klatce piersiowej. Myślała, że przejdzie obok niej obojętnie, ale się myliła. Gdy go mijała, on złapał ją za nadgarstek i odwrócił do siebie.
- DEBILU! Co ty…
- Ciii, bo zrobisz zamieszanie. – uciszył ją chłopak.
- Czego chcesz? – spytała dziewczyna.
- Niewiele. – odpowiedział krótko przyciskając ją do ściany.
- Puszczaj mnie! – próbowała się wyrwać, ale na marne. Był zbyt silny.
- Spokojnie, nie zrobię ci krzywdy. – powiedział przybliżając swoją twarz do jej. Nagle dziewczyna poczuła jego usta na swoich. Była wystraszona i chciała go odepchnąć, ale znowu niepotrzebnie się trudziła. Delikatnie muskał jej usta i objął w pasie, na co rudowłosa robiła się coraz bardziej przystępniejsza. Po kilku minutach pocałunek robił się coraz bardziej namiętniejszy, a ręce Zelo wędrowały pod bluzkę Amy. Słodką sielankę przerwała im Rose, która przechodziła obok. Szybko od siebie odskoczyli.
- Em, to ja już idę. Cześć wam. – pożegnał się.
- Cześć. – odpowiedziały obydwie i poszły do pokoju.
- I na mnie gadasz. – zaśmiała się Rose. Chyba pierwszy raz odkąd Amy ją znała.
- O co ci chodzi? – spytała uwalając się na materac.
- Już o nic. Idź spać. – odpowiedziała druga kładąc się na swój materac.
Noc minęła wszystkim spokojnie oprócz Amy. Nie mogła spać. Przekręcała się z boku na bok, ale po prostu nie mogła. Zrezygnowana poszła się przejść. Po drodze cały czas myślała, dlaczego Zelo ją pocałował. Nie chciała, żeby się w niej zakochał i ona w nim. To byłoby niebezpieczne, ale z każdą minutą jej serce coraz bardziej miękło i nie mogła się pozbyć myśli o chłopaku.
- Amy! Weź się w garść! To tylko jakiś chłopak. Niebezpieczny. – znowu się rozmarzyła. – Niebezpiecznie przystojny o oczach czarnych jak węgiel… NIE!
- Chyba nie tylko ja mam nocne przemyślenia. – odezwał się ktoś z tyłu. Amy poznała ten głos. Taki niski, głęboki, przyprawiający o dreszcze, to…
-Bang! – odwróciła się i miała rację. Przed nią stał lider grupy ubrany jeszcze w swój strój codzienny. Powolnym krokiem podszedł do dziewczyny. – Czyżby Zelo zawrócił ci w głowie?
Skąd on wiedział?! Czy on wszystko słyszał?! A nawet jeśli to raczej i tak by się nie skapnął. Przecież nie użyła jego imienia.
- Nie, jak mógłbyś tak pomyśleć! Ja w tym idiocie?! – prychnęła.
- Nie udawaj twardzielki. Wiem o co chodzi. – spojrzał na nią. – Po prostu się zakochałaś w Zelo.
- No dobra, ale skąd…
- Skapnąłem się kiedy powiedziałaś, że jest niebezpiecznie przystojny. – wyjaśnił, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Jeśli uśmiechem można było nazwać jakąś krzywą kreskę. Ona też się uśmiechnęła.
- Czy on taki jest? – spytała.
- Chodzi ci o to, że całuje jakieś dziewczyny po tygodniu znajomości?
- Tak, o to mi chodzi.
- Nie. – odpowiedział krótko. – Nigdy tak nie robił i właśnie trochę mnie zdziwiło, że zrobił coś takiego. Zawsze okazywał niechęć do obcych osób. Musiałaś mu się cholernie spodobać.
- Tak myślisz? – spytała.
- Jestem tego pewny.
- Ale… - zaczęła chodzić w kółko. – Przecież to płatny zabójca. Bez obrazy, ale naprawdę wpakowałabym się w niezłe kłopoty.
- Rozumiem. Sam to powiedziałem chłopakom jak tu przychodzili – żadnych miłości i innych takich. – wyjaśnił.
- Zaboli go jeśli mu odmówię?
- Szczerze? – Amy przytaknęła. – Jak cholera…
Tej odpowiedzi się obawiała…

* * *

Następnego ranka Amy i Rose zeszły do miejsca zwanego „Kwaterą Główną”. Na miejscu znaleźli tylko Banga i YoungJae.
- Gdzie reszta? – spytała Rose.
- Zelo i HimChan pojechali. – odpowiedział YoungJae. Wstał, wziął Rose za rękę i lekko pociągnął do warsztatu. – Chodź. JongUp i DaeHyun jeszcze czekają na drugi pojazd.
Poszli, a Amy się odezwała.
- Dlaczego Zelo pojechał z HimChanem?! Czemu na mnie nie poczekał?! Czy coś mu powiedziałeś?!
- Było już późno, ty nie wstawałaś, a on się niecierpliwił. Powiedziałem mu, że miałaś ciężką noc i radziłem mu pojechać z HimChanem. – wyjaśnił. – Niedługo powinni być.
- Dziękuję, Bang. – powiedziała Amy.
- Nie ma za co.
- Jak taki koleś może być płatnym zabójcą?
- Heh, jak widać może. – odpowiedział.

- Dobra chłopaki, gotowe! – oznajmił YoungJae.
- Spoko. Jedziesz z nami? – zaproponował DaeHyun.
- Chyba żartujesz? Pewnie! – ucieszył się i spojrzał na Rose. Ta zobaczyła jego wzrok.
- Mam coś na twarzy?!
Ten nic nie odpowiedział tylko przybliżył się do niej i złożył na jej ustach namiętny pocałunek, na co chłopaki zareagowali głupimi okrzykami. Odsunął się od niej, puścił do niej oczko. Rose ze zdziwienia zaniemówiła i zesztywniała.
- Co? Nie podobało się? – spytał uśmiechając się łobuzersko. Dziewczyna nadal nic nie mówiła. Chłopak pocałował ją jeszcze raz i pogładził jej miękkie włosy. – Niedługo tu wrócę, więc czekaj na mnie. – szepnął jej do ucha, szybko wsiadł do auta i odjechał. Czarnowłosa jeszcze długo stała jak wryta, ale poczuła takie ciepło w sercu. Już zapomniała jakie to uczucie być zakochanym.

* * *

- Szefie! Już jesteśmy z łupem! – zawołał radośnie HimChan wychylając głowę przez okno.
- Dobra robota! – pochwalił lider. – Dawajcie ich tu!
Zelo i DaeHyun otworzyli tyły furgonetek i wyciągnęli stamtąd dwie osoby. Miały związane ręce i zakneblowane usta. Na ich ciele można było zauważyć sińce i gdzieniegdzie strużki krwi. Ciągnęli ich a potem rzucili na podłogę przed Bangiem. Ten zrobił kółko wokół nich dokładnie im się przyglądając. Stanął przed nimi.
- Pięknie się nimi zajęliście. – jeszcze raz pochwalił chłopaków. Wziął ofiary za podbródki, wyjął im szmaty z ust i patrzył im się prosto w oczy. – Dlaczego takie młodziki muszą kogoś krzywdzić?
- Puść nas! – pisnęła Alex. – Nic wam nie zrobiliśmy!
- Nam nie, ale komuś innemu tak. – powiedział wskazując na osoby, które wyszły z cienia. – Poznajecie te osoby?
- Amy? – dziewczyna nie wierzyła własnym oczom. – Amy! To jakiś żart, tak?
Amy nic nie odpowiedziała tylko patrzyła się z wyższością na starszą siostrę. Gdy Dominik zobaczył swoją siostrę, szczęka mu opadła.
- Rose? Rose! Ratuj mnie!
- Chyba sobie śnisz! – zaśmiała się szyderczo. – Pomagać komuś kto mnie skrzywdził, wolne żarty! Szefie, myślę, że powinniśmy im zakneblować te niewyparzone gęby. – stwierdziła Rose.
Myślę, że nie ma takiej potrzeby. – ospowiedział ider. – A ty Zelo, wiesz co masz robić. – powiedział YongGuk, na co chłopak przytaknął i podszedł do nich. Wyjął broń, ale zanim strzelił spojrzał na Amy. Po dłuższym zastanowieniu podszedł do niej i podaj jej pistolet.
- Oszalałeś? – powiedziała cicho. – Przecież ja nie umiem strzelać.
- Bierzesz spluwę, naciskasz na spust i już. – odpowiedział uśmiechając się. – Po prostu wyceluj w głowę i po sprawie.
- Ja nie dam rady. – odpowiedziała.
- Dasz radę. – złapał ją za ramiona. – Będę obok ciebie. Dziewczyna przytaknęła głową i podeszła bliżej do siostry. Tamta patrzyła na nią błagalnym wzrokiem, ale to nie działało na drugą.
- Amy, proszę! Siostrzyczko! Nie rób tego!
- ZAMKNIJ SIĘ! Mam cię ratować po tym co mi zrobiłaś?! Zniszczyłaś mi życie! Nie jesteś już moją siostrą… - poczuła przy swojej szyi ciepły oddech Zelo.
- Wyceluj pistolet w jej głowę… - szepnął, co dziewczyna posłusznie zrobiła. – Strzel…
- Żegnaj…- powiedziała po czym rozległ się huk, a potem było widać jak Alex pada martwa na podłogę, a pod nią pojawia się coraz większa kałuża krwi. Amy nie mogła uwierzyć w to co zrobiła, ale czuła się z tym dobrze. Czuła się jakby wielki głaz spadł z jej ramion.
- Mówiłem, że dasz radę. – powiedział Zelo i pocałował ją w szyję. Dziewczynę przeszedł dreszcz. Może powinna dać mu szansę?
- No, jedna osoba z głowy. Rose, chcesz spróbować? – zapytał Bang.
- Pewnie. – odpowiedziała i już chciała wziąć pistolet od Zelo, gdy na jej drodze stanął YoungJae.
- Masz mój. – powiedział dając jej broń. – Jest specjalny.
- Dzięki. – wzięła od niego spluwę i podeszła do brata. – Jak ja długo czekałam na tą okazję.
- Rose, ty chyba żartujesz! Nie zabijaj mnie! – błagał Dominik.
- Mam ci darować życie po tym co mi zrobiłeś?! Przez ciebie sama prawie leżałam na łożu śmierci! Pozwól, że odwdzięczę się za te wszystkie krzywdy! – podeszła bliżej i strzeliła prosto w jego głowę opryskując siebie krwią.
- Pięknie! – pochwalił YoungJae podchodząc do Rose i obejmując ją w talii.
- Tak, ma rację. Nieźle sobie poradziłyście! – przytaknęli wszyscy.
- Może chciałybyście wstąpić do nas? – spytał lider.
- Bang! Ty tak na poważnie?! – Zelo nie wierzył w to co starszy do nich powiedział. Tamten tylko przytaknął. – Dziewczyny, co wy na to?
- Ja się zgadzam! – odpowiedziała od razu Rose.
- Hmmm…myślę, że… - zastanowiła się Amy. Popatrzyła na Zelo, któremu świeciły się oczy, a potem na Banga, który przytakiwał głową. – Że to dobry pomysł.
- YAY! Dzięki Bang! – podziękował młodszy przytulając dziewczynę, a reszta chłopaków przybiła sobie piątki.
Wszyscy byli szczęśliwi, że zyskali nowych wspólników i zarazem przyjaciół. Całą sielankę popsuł wjazd ludzi G-Dragona.
- Osz kurwa! Wiejemy! – krzyknął HimChan i już chciał uciec, ale osiłki otoczyli ich ze wszystkich stron.
- Jeden nieprawidłowy ruch, a będzie z wami krucho! – zagroził jeden. – W końcu wyrównamy porachunki…
 Wszyscy stali w rękami uniesionymi do góry. DaeHyun zauważył, że goryle nie mają żadnych zabezpieczeń, np. kamizelek kuloodpornych.
- Psst, szefie, oni nie mają…
- Wiem. – przerwał mu lider. – Zaraz się z nimi rozprawię.
YongGuk wyjął pistolet i strzelił do dwóch facetów, którzy od razu padli na ziemię.
- No i kto jeszcze chce się postawić wielkiemu Bang… - wybałuszył oczy i spojrzał na klatkę piersiową. Była tam wielka rana po strzale, a koszulka zaczęła przesiąkać krwią. Popatrzył się na wszystkich po czym się uśmiechnął.
- W końcu tym nieudacznikom udało się mnie dorwać… - powiedział po czym padł na ziemię. Kaszlnął krwią i odszedł. Wszyscy byli w szoku. Amy popatrzyła się na Zelo. Widziała jak się cały trzęsie. Po chwili, wyjął spluwę i celował w sprawców tego zdarzenia.
- ZELO! NIE! Skończysz jak Bang! – ostrzegła rudowłosa przytulając się do jego pleców. On od razu ja odepchnął.
- NIE OBCHODZI MNIE TO! ZABILI MOJEGO PRZYJACIELA! – ryknął i zabił jednego mężczyznę. Zostało tylko dwóch. Zelo był tak wściekły, że nie poczuł kiedy dostał kulką w nogę. Zastrzelił drugiego. Już chciał rozprawić się z kolejnym, ale tamten zdążył strzelić w niego. Chłopak zgiął się w pół łapiąc się w miejsce, gdzie było serce. Chciał się jeszcze utrzymać na nogach, ale gdy tylko trafił w kolejnego mięśniaka uderzył całym ciałem o ziemię. 
Amy nie wierzyła w to co się stało. Szybko do niego podbiegła i uklękła przy nim.
- Zelo! Dlaczego?! Mówiłam, że cię zabiją!
- Ech…musiałem pomścić Banga… to mój przyjaciel… dobrze wiesz… - syknął z bólu.
- Ciii nic nie mów. Wszystko będzie dobrze. – mówiła, ale po jej policzkach leciały łzy.
- Amy, proszę… nie płacz… - pogładził dłonią jej policzek, a ta gładziła palcami jego włosy. – Saranghae…
- Ja ciebie też. – odpowiedziała. Popatrzył się na nią ostatni raz, jego oczy straciły blask i odszedł tam gdzie jego kumpel. Amy zalała się łzami. Osoba, którą pokochała odeszła. Nie miała dla kogo żyć. Cała grupa podeszła do niej, a Rose ją przytuliła.
- Nie płacz… - szepnęła jej na ucho, gdy ja przytuliła. Każdy poklepał ją po plecach.
- Zrobimy im pogrzeb. – powiedział JongUp. – Gdzieś na pustkowiu. Co ty na to, Amy?
- Zgadzam się. – odpowiedziała. Kiedy wszyscy ochłonęli, zabrali ciała Banga i Zelo do furgonetki, pojechali gdzieś daleko i zakopali. Stali tak patrząc się na krzyże, które zrobili z patyków. Dobre i to.

* * *

Minęło kilka lat, a nasza grupa nadal nie przestała być płatnymi zabójcami. Pozycję lidera zajął HimChan, a jego zastępcą był YoungJae, który nadal był z Rose.
A Amy? Cóż, długo jeszcze nie mogła przyjąć tego do siebie, że Zelo – jej miłość – odeszła. Owszem, była to krótka miłość, ale pełna namiętności i uczucia…

6 komentarzy:

  1. O Boże... To było świetne... Nie, to za mało powiedziane... Jesteś moim wzorem do naśladowania... Przy końcu się popłakałam. Pierwszy raz oneshot tak na mnie zadziałał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc droga Pri_Marshmallow, obie składamy pokłony Izie :) XD

      Usuń
    2. Jejku, Pri_Marshmallow, gomawo za te słowa ^_^ To naprawdę miłe co powiedziałaś (no dobra, napisałaś XD) Cieszę się, że ktoś ceni moje pracę i jestem trochę zdziwiona, że jestem wzorem do naśladowania, więc wielkie Gamsa-hamnida ;)

      Usuń
  2. Świetna notka :) Składam pokłon Żelusiowi tak jak Ala :* Czekam na inne notki z niecierpliwością :*

    Werka :*

    OdpowiedzUsuń
  3. super podwujny pokłon i czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra, wiem, czytałam to setki (jeśli tylko setki) razy, ale za każdym razem działa to na mnie tak samo...
    Mam ochotę zamordować za przerwanie tej scenki w warsztacie, a mogło być tak fajnie XD za ro scenka na korytarzu też wymiata, o Zelo, ty zboczeńcu XD
    A ten "namiętny pocałunek" rozwalił mnie na miliony kawałałków (^_^) cudooooooo...
    Śmierć Gukkiego i Zelo TT_TT Oh God Why?!
    Kurczaki, jak ciebie nie ma to ten One Shot działa na mnie jeszcze mocniej...

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz bardzo nas cieszy, napisz coś dla nas :)